Przejdź do głównej zawartości

Praktyczne porady

Przydatne zwroty:

Mirë - dobry, dobrze
Mirëmëngjes - dzień dobry
Mirëmbrëma - dobry wieczór
Natën e mire - dobranoc
Mirupafshim - do widzenia
Më falni - przepraszam
S'ka përse - nie ma za co
Faleminderit - dziękuję
Ju lutem - proszę
Jam i lumtur t'ju njoh - miło Cię poznać
Si jeni? - jak się masz?

Po - tak
Jo - nie

Emri im është... - mam na imię...
Quhem - nazywam się
Si quheni? - Jak się Pan/i nazywa?
Jam nga... - jestem z...

Flisni anglisht? - mówisz po angielsku?
A flet njeri anglisht? - czy jest tu koś kto mówi po angielsku?
Nu kuptoj - nie rozumiem
Unë nuk flas shqip - nie mówię po albańsku
Kam humbur rrugën - zgubiłem się
Si mund të shkohet tek...? - gdzie jest...?
Më coni tek ... ju lutem - proszę mnie zawieźć do ...
Një biletë për në ... ju lutem - poproszę jeden bilet do...
A ndalon ky tren/autobus në - czy ten pociąg/autobus zatrzymuje się w... ?
Sa kushton ajo? - ile to kosztuje?



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Durrës – świat równoległy

Moje pierwsze spotkanie z Durrës było wizytą typowego turysty. Wysiadłem na dworcu autobusowym w centrum miasta, przespacerowałem się głównymi ulicami, dotarłem do głównego placu miasta i na wybrzeże. Widziałem miasto pełne hoteli, ekskluzywnych sklepów i drogich restauracji. Przedmieścia Durrës Usiadłem w kawiarni z widokiem na port i otworzyłem przewodnik. W najnowszym wydaniu Pascala po Bałkanach napisano: „Nadmorskie Durrës z piaszczystą szeroką plażą jest głównym kurortem dla stolicy. Jest to jedno z najstarszych miast na ziemiach albańskich, a obecnie największy port morski oraz baza wojskowa NATO. Miasto w ostatnich latach szybko się rozrasta i rozkwita”. Wówczas miałem takie same odczucia i bez wątpienia mógłbym się pod tymi słowami podpisać. Nie miałem pojęcia, jak bardzo się myliłem. Do Durres wróciłem dwa tygodnie później. Już nie jako turysta, ale by dowiedzieć się więcej o działającej tam placówce organizacji Today for the Future, dla której tu pracuję (więcej...

Treking w Parku Narodowym Dajti

Tak jak zapowiadałem, wybrałem się wczoraj z moimi współlokatorami, Tiną i Jonim, do Parku Narodowego Dajti. Obejmuje on otaczające Tiranę pasmo górskie, którego szczyty mają ponad 1600 m wysokości.   Na górę Dajti wjeżdża się kolejką linową. Przy wejściu tablica dumnie głosi, że trasa ma 4 kilometry, a wjazd zajmuje 15 min, przy prędkości 5 m/s. Tymczasem kolejka stoi. Z powodu przegrzania silników czekamy pół godziny. Nikomu się nie śpieszy, wszyscy cierpliwie czekają. Cóż, w tym wypadku muszę przyznać rację – lepiej poczekać niż spaść. Widok na pokrytą smogiem Tiranę W końcu jakieś poruszenie. Obsługa leniwie otwiera bramkę, jedziemy! Wsiadamy do szczelnie zamkniętego wagonika, zdecydowanie przeznaczonego do innego klimatu. Na zewnątrz widać znane z alpejskich kurortów uchwyty na sprzęt narciarski. Malowniczą, nieraz bardzo stromą trasą dojeżdżamy na wysokość 1230 m. Siadamy w kawiarni (jakżeby inaczej). Orzeźwiające frappe i widok z tarasu kawiarni wynagradza...